polskość na ostrym dyżurze

Udział biorą: ja, Magrinha, złamany palec, tłum, Policjanci, Młodzieniec.

Krótka relacja z wieczornej wizyty na ostrym dyżurze chirurgicznym w Wrocławiu.
Ci, co mieli już wątpliwą przyjemność odwiedzić izbę przyjęć przy ulicy Traugutta domyślają się od razu, że historia nieodzownie związana będzie ze słowem (w najlepszym przypadku) „frustracja” i wcale się nie pomylą.
Przyjeżdżamy więc do wspomnianego wyżej przybytku i od razu zauważamy dwie policyjne „suki” stojące na podjeździe dla karetek. Pomyślałam sobie, że może to jedynie dodać nieco pikanterii do tego, co spodziewam się zastać wewnątrz… ale zaskoczył mnie, ten sam, co zawsze, widok: tłum ludzi, którzy ulegli nieszczęśliwemu wypadkowi, tłum osób towarzyszących, problem z odnalezieniem „ostatniego” w kolejce i kłótnie o przepuszczanie przodem ludzi ze zrobionym już zdjęciem rtg. Uff, czyli bez obaw, wszystko po staremu,  po prostu długie czekanie i próba niewdawania się w dyskusje. Po chwili do tłumu dołączyli również trzej postawni Panowie Policjanci, zapewne eskortujący kogoś, kto najwyraźniej się do nich nie przyznawał. Przycupnęłyśmy sobie z Magrinhą pod kawałkiem wolnej ściany i zaczęłyśmy szukać plusów w zaistniałej sytuacji złamanego palca oraz zapowiadającego się zmarnowanego wieczoru. W pewnej chwili do budynku wszedł młody chłopak, którego ciemne włosy i specyficzna uroda wskazywały na pochodzenie południowe, bądź południowo-wschodnie. Ktoś z tłumu rzucił ironiczny komentarz „o, Al-Kaida przyszła”, czemu towarzyszyło kilka głupawych chichotów. Chłopak rozejrzał się zdezorientowany, spróbował znaleźć jakieś informacje na drzwiach i tablicy, a gdy mu się to nie udało podszedł do umundurowanych Policjantów i zapytał „Excuse me, do you speak English?” Tajemna ta formuła przez niego wypowiedziana sprawiła, że tłum jakby się uciszył a Panowie Policjanci najwyraźniej obezwładnieni zaklęciem, nie byli w stanie nawet pokręcić głowami, by zaprzeczyć. Popatrzyli  jedynie po sobie, nie zaszczycając pytającego jednym nawet spojrzeniem. Świadkiem tego byłam właśnie ja, szczęśliwie obdarzona nadprzyrodzonymi mocami, jedną z których jest władanie językami (a zwłaszcza tym, do którego nie zachowały się żadne magiczne księgi, z których można czerpać wiedzę), czyli językiem angielskim! Jako urodzony superbohater zapytałam, czy mogę jakoś pomóc i uczyniłam to, znajdując osobę ostatnią w kolejce „internistycznej”. Uradowany chłopak podziękował łamaną polszczyzną i szczerym uśmiechem ulgi, a z tłumu znów dał się słyszeć głos: „no, mówiłem, że Al-Kaida”.
I wiecie co? Zrobiło mi się bardzo przykro, bo już nie wstydzę się polskiego rządu, o którym tyle się ostatnio słyszy. Wstyd mi za nas, Polaków.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s